Drugi dzień urlopu zaczął się dość wcześnie i był bardziej przebojowy niż ten pierwszy. Planów zaś było kilka... niestety nie wszystko się dało zrealizować ponieważ... o tym w trakcie.
Poniżej widać przywiezione dzień wcześniej "kupeczki" ziemi do obsypania budynku...
Jakieś tylko 60 ton 

Początkowo zaczęliśmy rozgarniać je łopatami... no tak co to jest 60 ton... zrobi się to za dzień... po krótkiej chwili namysłu powiedziałem ojcu by spróbować to rozgarnąć pługiem do śniegu od mojego wujka... niestety poszło kiepsko... za słaby był by to dobrze zepchnąć... z pomoca przyszedł sąsiad i jego ciągnik z turem... niby C-330 ale pojeździł kilka minut i było prawie równo...

Pozostało tylko ładnie wyrównac teren łopatą
kilka godzin rozwalania kosztowało mnie 50 zł 

A tak wyglądał zasypany dołek... w końcu nie trzeba było skakać nad przepaścią 
Jak robiłem to zdjęcie oczy me ujrzały na początku ulicy kolumnę samochodów... gęba mi się zdziwiła i ucieszyła... majstry jechali... tzn. główny dowodzący swoim busem z osprzętem, za nim dwa auta majstrów a na końcu ciężarówka ze składu budowlanego... ci to zrobili wejście na całą wieś... ale podobało mi się to... dobra organizacja pracy to podstawa 

Kierowca szybko zrzucił 8 palet cegły które przywiózł nad garaż... potem podjechał koło szopy i zaczął ładować cegłę która została przywieziona pierwszym transportem na budowę... pod szopą zaczęło się robić pusto 

Tak szczerze powiedziawszy to się trochę wk****łem ponieważ mimo iż tyle towaru wziąłem w hurtowni to skasowali mnie jeszcze za to że kierowca wrzucił mi cegłę na górę...
z drugiej strony... lepiej zapłacić niż zapier****ć i nosić na górę ponad 500 cegieł za głupie 50 zł... szkoda czasu i zdrowia tylko...

Majstry oczywiście zamocowali sobie "bale"... co to by równo ciągnąć cegłę przy narożnikach...
no i żeby ściany były równe 

Murarze wszystko sobie przygotowali do murowania... na koniec przywieźli sobie dźwig... taki niepozorny a tyle razy z niego korzystaliśmy że szkoda gadac 

Na koniec dzieło ojca... udało mu się skończyć tynkowac schody mimo iż pogoda nie była najlepsza. Co za tym szło? Bloczki betonowe były wilgotne i zaprawa nie chciała tak super schnąć jak w gorące dni...

Komentarze