27 października 2012 - 16 dzień murowania
Na wstępie krótki rekonesans zdarzeń wydarzeń ect itd itp.
W piatek majstry zapomnieli kluczy... grucha miała byc o 10 by zalewać mogli górny wieniec... o 20.00 miałem telefon że plany się zmieniły i że musze być o 6.30 na budowie z kluczami bo grucha przyjedzie o 7.00... pomyślałem sobie w porządku wstanę i pojadę... w końcu chciałem być przy tym by mi byle gdzie betonu nie wylali który by mógł zostać... Majster mi powiedział ze może podjechać po klucze ale miałem jechać i tak by dokończyć zalewanie filarka pod słup drewniany...
Cóz rano jak wstałem to nie wierzyłem własnym oczom... padał śnieg z deszczem... jak jakieś 99,9% polaków tak i ja byłem w szoku... niby zapowiadali opady ale się rzadko kiedy sprawdza prognoza... grubo się ubrałem w auto i na budowę... zrobiło się takie błoto że ledwo co wjechałem... po 5 minutach przyjechali majstry, przygotowali szpilki i poszli do auta... siedzielismy i czekaliśmy na gruchę dobrą godzinę. Jakoś koło 8.00 przyjechał zalewać...
Widok z pięterka na łąkę za domem... dużo nie brakowało by było biało
Szybkie przygotowanie sprzętu do działania...
No i zalewali...
Na koniec majster osadził szpilki... po 4 sztuki na każdą stronę dochodzącą do nadbudówek...
Widok od frontu domu...
Widok na tylnią ścianę... jak ktoś sam to będzie robił to niech pamięta o bym by szpilki zagiąć na końcach... i zahaczyć je o zbrojenie umieszczone w szałunku...
Na koniec fotka od strony ogrodu...
Moje plany niewypaliły... wróciłem do domu o 9.00 mimo iż byłem grubo ubrany to niexle zmarzłem... buty zimowe były całe mokre... masakra był to pierwszy niewielki wstęp do zbliżającej się wielkimi krokami zimy...
Komentarze