18 września 2012 - 2 dzień murowania













Weekend szybko się skończył... w poniedziałek od rana po budowie krzątały się majstry - potocznie zwani Pejtry niestety ja byłem w pracy... jak zawsze...
no ale jak tam tylko zajechałem to stwierdziłem ze moja obecność była tam zbyteczna...
Ojciec był w pracy a oni sami sobie ze wszystkim poradzili... była to ta sama ekipa która stawiała ścianki fundamentowe i byłem pod wrażeniem ich pracy...
Dość sporo cegły wyrobili pierwszego dnia... ja jak przyjechałem pomalowałem kawałek ściany fundamentowej by pokazać ze też coś robię a nie tylko chodzę i patrzę im na ręce... zwinęli się po 17.00 więc dość długo działali... no ale nie ma się co dziwić... trzeba gonić póki jeszcze świeci słońce i jest jasno bo dnie robiły się coraz krótsze....
P.S. nawet nie skojarzyłem wtedy (miałem dość sporo na głowie...) ale zaczęli murować w rocznicę najazdu Rosji na Polskę w 1939 r. na podstawie paktu Ribbentrop-Mołotow
Krótka fotorelacja:
Pejtry w trakcie pracy...
Lewy narożnik budynku (frontowy) no i oczywiście świeżo naniesiona izolacja pionowa ścian fundamentowych
Prawy naroznik budynku (frontowy) po stronie garażu
Widok ze środka... pierw zaczęli murować ściany zewnętrzne... chyba najlepsza metoda bo dzięki temu auto z HDSem mogło spokojnie wstawić palety z cegła do środka bez żadnych utrudnień... robili czyściutko, fugi byłu proste, cegła przycinana dzięki czemu było mało odpadów...
Na koniec fotka poglądowa
Sobota przebiegła bez rewelacji... głównie nanoszenie dysprobitu... oraz już poczyniłem przygotowania do przyjścia majstrów...
nalałem wody do baniaka itp.
Izolacja tak fajnie wyglądała że szkoda było tego obsypywać heh ale jak mus to mus...
14 września przywitał wszystkich piękną pogodą... może nie od samego rana ale jak już wpadłem na budowę po pracy to aż się chciało pracować
Akurat trochę przeschło i z rana była kolejna dostawa cegły... łacznie było już przywiezionych 19 palet... szkoda tylko że nikt w hurtowni nie pomyślał że jest mokro i auto rozjeździło mi cały wjazd
Także po pracy miałem co robić... wyrównałem trochę glebę... i zabrałem się za nałożenie zewnętrznej izolacji przeciwwilgociowej... Tu jak wczesniej bazowałem na sprawdzonym środku Tytana Dysprobit... według wcześniej obmyślanego planu izolacja miała wyglądac następująco (bloczek betonowy, 2x dysprobit, klej do styropianu, styropian, folia kubełkowa)... ominąłem siatkę wraz z warstwą kleju... uznałem że to marnowanie czasu... a wtedy go nie było za wiele na zbyteczne prace...
Krótka fotorelacja:
Przed przystąpieniem do nanoszenia izolacji
W trakacie
Po pracy... pod osłoną nocy
W końcu się zebrałem w sobie by coś napisać...
Pierwszy post na rozgrzewkę... co to by palców sobie nie połamać
Uprzedzam... będzie krótki
A więc tak... 13 września cały dzień padało... (szkoda że nie wcześniej kiedy musiałem jeździć i podlewać chudziaka...), mniejsza z tym... posprzątałem garaż i trochę się popałętałem po placu... pogoda była fatalna... odechciewało się robić cokolwiek
Krótka fotorelacja
W strugach deszczu...
Rzut oka na płytę budynku...
Komentarze