13 luty 2013
Kilka zdjęć z lutowych odwiedzin na działce... wszystko na swoim miejscu więc mogłem spać nadal spokojnie
Jak widać śniegu było po pachy... nawet nie gasiłem silnika... szybko obchód zrobiłem i w trasę do łódzkiego
Kilka zdjęć z lutowych odwiedzin na działce... wszystko na swoim miejscu więc mogłem spać nadal spokojnie
Jak widać śniegu było po pachy... nawet nie gasiłem silnika... szybko obchód zrobiłem i w trasę do łódzkiego
Czas tak leciał że nawet nie spostrzegłem jak przyszły święta i nowy rok... stara bieda poszła i przyszła nowa... czy lepsza?? Pytanie retoryczne bo ta bieda ma 13 więc może być nieszczęsna ale to czas pokaże
Wizyta tego dnia była wymuszona trochę... ojciec pojechał i dzwonił że są niewielkie szody powstałe po wietrznych grudniowych dniach... trzeba było pojechać i poprawić kilka otworów okiennych tzn je odpowiednio zakryć
Pogoda dopisywała także kilka ujęć Zoji w promieniach styczniowego słońca...
Właśnie dlatego podoba mi się dachówka glazurowana... pięknie się odbijają promienie słoneczne... teraz wiem że było warto!!!!
Zbliżenie na dach...
Ojciec trochę ociosał korzeń po kasztanie z ziemi... woda go trochę wypłukała
Z innej perspektywy...
Niniejszy wpis dedytkowany tajemniczej Pani M. która śledzi wpisy na tym blogu...
Dwa dni przed wigilią majster przyjechał po dźwig... trzeba było jechac by dać mu pilota oraz pomóc zapakować jego zdniornik który wykorzystywali na wodę...
Przy okazji zaślepiliśmy z ojcem kilka pozostałych otworów okiennych które zostały i wzięliśmy się za sprzątnięcie liści i żołędzi które spadły z dęba... no oczywiście trzeba było też zrobić trochę porządku z wszędzie latajacymi papierami i foliami po materiałach budowlanych...
Krótka fotorelacja
Z czystym sumieniem dom został na czas zimy zostawiony... co się dało zakryć to zakryliśmy... jedynie co bramy garażowej nie ruszaliśmy ale i tak nikt tam się nie kręcił więc było ok (przynajmniej mi o tym nie było nic wiadomo, no ale czego oczy nie widzą tego sercu nie żal tym bardziej że nic cennego nie było w środku oprócz dachówki... i kilku łat...)
12.12.2012 o 12.12 sekund 12 byłem w pracy
Aele już o 15 wybrałem się zobaczyć jak wygląda dom po odrusztowaniu go... ponadto musiałem zrobić oględziny garażu czy wszystko jest na swoim miejscu bo dekarze mieli jeszcze klucz od niego... jak widać wcześniej udało mi się zakryć niektóre otwory okienne...
Oczywiście tym co miałem pod ręką... masa folii, palety, zużyte wkręty... no i zakupiona wkrętarka i pinezki
Receptura prosta... paleta do palety, kilka wkrętów do skręcenia ich w całość. potem folia którą przymocowywałem do palet przy pomocy pinezek
Moje prowizoryczne zakrycia otworów okiennych
Dach pokrył biały puch...
Będąc kilka razy podczas zimy na budowie dochodzę do wniosku że takie wypuszczone zadaszenie nad schody to fantastyczna sprawa... podczas dużych zawieji na schodach są znikome ilości śniego... nawet nie ma go wcale w zależności od której strony wiatr wieje
Widok na zaśnieżone podwórko... w oddali dwa pojemniki które przydałoby się schować... póki jeszcze ich ktoś nie upatrzył sobie... w tym jeden majstra
Jeszcze kilka wpisów z przeszłości i będzie można lecieć z teraźniejszością...
No temperatury już plusowe i oby tak zostało... u wszystkich zaczyna się dziać... ja także planuję wyjazd w sobotę
Wy ostro działacie bo ostatnio nie mam nazbyt co przeglądać heh ale to dobrze... ile można siedziec przed komputerem
Do pracy rodacy heh. Pozdrawiam
Komentarze