22 grudnia 2012
Dwa dni przed wigilią majster przyjechał po dźwig... trzeba było jechac by dać mu pilota oraz pomóc zapakować jego zdniornik który wykorzystywali na wodę...
Przy okazji zaślepiliśmy z ojcem kilka pozostałych otworów okiennych które zostały i wzięliśmy się za sprzątnięcie liści i żołędzi które spadły z dęba... no oczywiście trzeba było też zrobić trochę porządku z wszędzie latajacymi papierami i foliami po materiałach budowlanych...
Krótka fotorelacja
Z czystym sumieniem dom został na czas zimy zostawiony... co się dało zakryć to zakryliśmy... jedynie co bramy garażowej nie ruszaliśmy ale i tak nikt tam się nie kręcił więc było ok (przynajmniej mi o tym nie było nic wiadomo, no ale czego oczy nie widzą tego sercu nie żal tym bardziej że nic cennego nie było w środku oprócz dachówki... i kilku łat...)
Komentarze