24 marca 2012
Minął kolejny tydzień… przyszła sobota… w międzyczasie dostałem dość korzystną ofertę na cegłę… musieliśmy przystąpić do przystosowania wjazdu na działkę pod duże samochody ciężarowe które w najbliższej przyszłości miały przyjeżdżać z materiałami budowlanymi potrzebnymi przy kolejnych etapach prac…
Na pierwszy ogień podjęliśmy decyzję o przedłużeniu mostku tak by większe auto mogło na nim wyrobić… po znajomości kupiłem rury przepustowe (od taty dziewczyny mojego brata). Cena była okazyjna bo zaledwie 60,00 zł za sztukę (łącznie 3 sztuki) no i wydałem jakieś 100,00 za transport. Kolega ma ciągnik z turem więc od razu wrzuciliśmy je tam na przyczepę i jedną nam włożył do rowu…
Dwie z trzech przywiezionych rur
A tu trzecia... tzn tylko to co jest widoczne... reszta pod ziemią
Upalnie... główny majster w koszulce paraduje
Było ciepło więc przystąpiliśmy do dalszych prac związanych z wywożeniem tego naszego nieszczęsnego gruzu… załadowaliśmy kolejną przyczepę… co widać na załączonym dowodzie zdjęciowym…
grunt pod fundamentem zaczął się ujawniać w coraz większym stopniu…
Kolejny kawałek ziemi odsłonięty... po latach pod betonem...
By nie być gołosłownym... prawie pełna przyczepa gruzu
Na koniec ciężkiej pracy czekała kiełbaska prosto z nad ogniska… które rozpaliło dwóch takich co pojawiali się przelotem i nadzorowali kolejne etapy prac…
kolejna sobota zmierzała ku końcowi…
Zbliża się czas uczty...
Komentarze