13 października 2012
Niby 13 to pechowy dzień... mógłbym rzec inaczej... soboata mimo iż "pechowa" wcale taka nie była.
Na początek kilka fotek z opisem
A więc tak... na pierwszy rzut poszło ocieplanie fundamentów styropianem...
Po zaschnięciu kleju mocowaliśmy do styropianu folię kubełkową...
Nasz stolik wystarczająco dużo miejsca by nakładac klej na styropian
Tymczasem gdy my z ojcem kleiliśmy to nasi budowniczy murowali mi schody a raczej ich zarys... Od 8.00 do 13.00 nawet im to sprawnie poszło. W międzyczasie oczywiście były przerwy na cafeja z ekspresu przelewowego
Tak wyglądają z drugiej strony. Między pustakami zostało miejsce na zabetonowanie zbrojenia. W niedalekiej przyszłości będą tam filarki wspierające konstrukcję zadaszenia wejścia
Na koniec oczywiście zdjęcie poglądowe. Na nim już widać jak folia została wstępnie obsypana podsypka która pomoże szybciej wsiąkać wodzie w pobliżu fundamentów. Gdy ja obsypywałem ojciec w tym czasie trochę ogarnął teren z chaszczy którymi zarastała działka
Komentarze