17 sierpnia 2012
Kolejny tydzień minął więc czas dodać kilka wpisów. Jakoś tak ostatnio czasu nie było bo dekarze kończyli swoje prace i tak zawsze pojechało się zobaczyć na plac budowy a po to odpoczynek po pracy... ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło... na szczęście mam już domek nakryty także mogę śmiało napisać że mam SSO tzn w piątek 7 grudnia 2012 miałem, można rzec że taki spóźniony prezent mikołajkowy
No ale wróćmy do przeszłości... piszmy dalej historię mojego domku...
17 jak zawsze po pracy szybko na budowę...
Pierwszy zawitał transport pozostałej części bloczków betonowych które wcześniej zamówiłem... kierowca fajnie je porozstawiał ale niestety zniszczył ojcu kapustę którą zasadził wiosną nieopodal... a mu mówiłem by jej tam nie sadził
Dosłownie na końcu drogi minął się kierowca z hurtowni z kierowcą który przywiózł mi piach na budowę. Na początek zamówiłem 20 ton. Trochę taki gliniasty ten piasek (tzn takie ostre ziarenka miał) ale nie zamierzałem przepłacać bo okazyjnie go nabyłem za 400 zł za te całe 20 ton...
Pozwoliłem kierowcy zawrócić na łące ale to był błąd... jak jechał to wjechał przez nieuwagę w korzeń który jakiś czas temu wykopaliśmy (czytaj kilka wątków wcześniej)
Szybko pomogłem mu prostować nadkole bo wjechał dwoma kołami przednimi w niego. Potrzaskał lampkę a przy okazji się jeszcze skaleczył. Dobrze że miałem klucze i mu pomogłem...
Dosyć spora kupeczka piasu...
Widok na bloczki i łay fundamentowe
Widok na plac budowy... bloczki na swoim miejscu i pozostaje tylko czekać na przyjazd majstrów... a to już niedługo bo za kilka dni tzn w poniedziałek
Komentarze