Przyszła sobota... cieśli nie było... ale była inna praca do wykonania... dość sporo 
No ale dzięki temu dzień szybko zleciał... jak na tą porę roku było znośnie... rankiem przywitało nas nawet słońce 
Dziś będzie dłuzsza realacja... więcej fotek
zapraszam do przeglądania...
Z rana wzięliśmy się za rozładowywanie cegły drugiego gatunku... pomógł nam trochę mój brat toteż poszło dość sprawnie. Na pierwszy rzut poszły cztery palety cegły na ścianki działowe... poniżej widać jak mniej więcej ta cegła wyglądała... na całą paletę trafiło się ok 4 sztuk całkowicie pękniętych na pół... reszta posiadała niewielki uszczerbienia na rogach albo pęknięcia... warto było! 

Widok na korytarz... jeszcze nie ma działówek więc wygląda to bardzo ale to bardzo obszernie
niedługo ten stan ulegnie zmianie
w oddali widać otwór wejściowy do pokoju nad garażem

Widok od środka na lukarnę od strony ogrodu... w przyszłości będzie tu łazienka... wstępnie z wanną, toaletą i umywalką... może jakaś pralka do tego 

Koniec tej sesji... jadą kolejne pustaki tym razem na ściany nośne.. ostatnie 3 z 7 palet...

Zaś widok na lukarnę... tym razem z profilu. Było trochę więcej czasu toteż zdjęć jakby więcej 

Widok na lukarne po przeciwległej stronie od tej powyżej... tu kiedyś bedzie pokój 

Z pustakami 25 P+W był bilans nieco gorszy... pierwszą paletę rozładowaliśmy w całości... na jedną paletę (ta przy ścianie). Dawaliśmy jak leciały... jesli chodzi o dwie pozostałe to dla wygody murarzy postanowiłem to rozdzielić... dobre pustaki z niwielkimi pęknięciami dawaliśmy na paletę obok... 

Reszta wędrowała na tą paletę poniżej... bardziej uszczerbione i popękane cegły idealnie nadawały się na docinki... odpad był minimalny także dużych strat nie było... podejrzewam że takich uszkodzonych cegieł było ok 30% całosci z 3 palet... jak na mój gust niewiele zważywszy na kwotę za jaką była jedna paleta....

Widok na 2 z 3 pokoi na górze...ten będzie znajdował się nad pokojem gościnnym zlokalizowanym na dole

A tu już 3 pokój który bedzie nad kuchnią i wiatrołapem...

Uniesienie głowy do góry i widzimy piękną konstrukcję dachu... w tym miejscu z zostawionym miejscem na komin... 

Wdrapałem się do góry by zrobić trochę fotek więźby z bliska... za jakiś czas zniknie miejmy nadzieję że na zawsze pod zabudową także to jeden z ostatnich momentów kiedy można się było jej przyjrzeć
na poniższym zdjęciu widzimy widok na pomieszczenie nad garażem... tzn. źle to napisałem... to jest widok miejsca nad pokojem zlokalizowanym nad garażem. Kiedyś chciałbym tu zrobić niewielkie pomieszczenie... z jakim dokładnie przeznaczeniem jeszcze nie wiem... może by miec taki kącik do którego będę mógł uciec by się schowac przed domownikami by miec chwilę spokoju i czasu na zadumę... (zabrzmiało hardkorowo
). Na zdjęcio trochę źle widać... te drewniane belki są ponizej belek znajdujących się nad resztą budynku... w miejscu w którym stałem bedzie kiedyś ścianka z karton-gipsu która oddzieli strych od tego pomieszczonka... moze będzie jakieś przejście... pożyjemy zobaczymy... koncepcje się ciągle zmieniają... 

Tu już konstrukcja lukarny widziana z góry... lukarna od strony drogi...

Tak patrząc na inne budynki w oddali widać że mój domek góruje nad nimi... nie wiem czy to powód do radości, dumy a może do rozmyślania czy to dobrze... wiadomo jacy sąsiedzi są...
mniejsza z tym... jak widać poniżej architekt zaproponował (nawet przy tym obstawał) by na kleszczach została umieszczona belka na której zostanie wsparta na trzech słupach cała konstrukcja górnej płatwi... dzięki temu konstrukcja więźby się usztywni... i zniesie większe obciążenia... koszt był niewiele większy... ale mimo iż ciesla chciał odstąpić od tego ja i kierownik budowy (którym był architekt) kazaliśmy to wykonać... po co potem dmuchać na zimne czy gorące jak kto woli (w zalezności od sytuacji
)

Na dowód że była piękna pogoda poniżej fotka z więźbą w całej swej okazałości... mimo iż prace nie były jeszcze dokończone... 

Jeszcze widok z przodu... brakuje słupów o których pisałem wcześniej... takie niewielkie prace wykończeniowe które cieśle zostawili sobie na poniedziałek...

My jeszcze tego dnia zabraliśmy się za zrobienie porządku z przodem... tzn. odkopaliśmy ziemię obok schodów... daliśmy folię kubełkową... i ją przysypaliśmy... darowaliśmy sobie ocieplanie schodów. Nie wiem czy dobrze czy nie... uznałem że jest izolacja więc nie ma sensu dawać styropianu... czas pokaże czy decyzja była trafna... chciałem jeszcze powozić taczką trochę podsypki do wnętrza schodów by je zasypać... niestety rusztowanie postawione przez cieśli mi to uniemożliwiło...
eh co się odwlecze to nie uciecze... weźmie się dzień wolny i się to zrobi...

Na koniec widok z boku oczywiście od frontu... 

Uf... jeden z bogatszych wpisów... mam nadzieję że będzie miłą lekturą... 
Dziękuję wszystkim za odwiedziny... w niedzielę lub sobotę osiągnąłem oglądalność rzędu 5 000 ludzików na blogu... jest to dla mnie wazne bo wiem że ktoś tu wchodzi i czyta moje wypociny... jeszcze raz dzięki
pozdrawiam wszystkich i życzę udanego planowania na 2013 prac w te niekoniecznie ostatnimi czasy dni zimowe 
Komentarze