1 czerwca 2013
Dzień dziecka spędziłem... tak na budowie... się wyrosło z tego wieku więc dzień jak codzień... poza tym że padało... jak to cały maj... eh...
Jedźmy z fotorelacją....
Drzwi doczekały się wypełnienia w postaci styropianu w górnej ich części...
Ojciec dalej tynkował... tu akurat kończy sufit... znalazły się w nim także kable do bramy... jeden zasilający 3-żyłowy a drugi 2-żyłowy do sterowania za pomocą wyłącznika z garażu (bez używania pilota... dobre rozwiązanie które podsunął mi właściciel firmy sprzedającej bramy wiśniowskiego...
Styropian świeżo przyklejony więc musiał zostać podparty by się złapał do podłoża...
W między czasie zabrałem się za rozszałowywanie okien z moich konstrukcji zrobionych zimą z palte i worków foliowych po materiałach budowlanych...
Przeciag zrobił się niesamowity na górze... w dodatku mżawiło co negatywnie wpływało na chęć do pracy
Musiałem jeszcze przyciąć styropian... za bardzo wpuściłem go z ojcem do środka okna... jak się potem okazało okna mają być montowane na równo z murem więc trzeba było wprowadzić małe poprawki po kilku cięciach
A z tego okienka....
po lewej mam taki widok....
a po prawej taki... gdzieś tam w tle ziemianka sąsiada... dać im jeszcze worki po ziemniakach na szaty i prawdziwy skansem z kozami w tle...
Jak już wiadomo... mam studnie... rok temu modliłem się by była w niej woda... w tym roku mogę za darmo rozdawać... jak widać poziom jej był 0,5 m od poziomu gruntu... dość już tej masakrycznej pogody miałem...
Na koniec... wszyscy się chwalą ogródkami... pochwalę się i ja... grządkami kilkoma od mojego majstra... w wolnych chwilach plewi cebule, pomidory, kapustę i dba o ziemniaki
Komentarze