18 maja 2013
Zaczynają mi sę robić zaległości... ale jak to się czasem nie chce ze zmęczenia to czasem nie ma czasu (masło maślane... eh ) z resztą sami budujecie to wiecie... a jak nie budujecie to się dowiecie jak zaczniecie budować
Dobra po krótce... sobota 18 maja... wczas bylismy z ojcem na stanowiskach pracy... wyniesliśmy pojemnik który zagracał garaż... od razu napełniliśmy go woda... jak rok temu jej nie było to teraz mógłbym rozdawać za darmo...
Mój plan działania... wyszlifowanie słupów powyzej zasięgu moich rąk... skakałem po drabinie jak małpa ale dałem radę... mogę napisac mission complete
Ojcu wcześniej namieszałem betoniarę zaprawy i się bawił z tynkiem w garażu... z sufitem było masakrycznie ale radził sobie w miarę mozliwości...
Na ściany powędrowały listwy tynkarskie a dzięki łacie którą mu rano przed wyjazdem kupiłem powierzchnia ścian wyszła prosto... z tymi listwami i łatą to długa historia ale udało mi się go przekonać na szczęście i widac teraz efekty mojej determinacji w dążeniu do prostych płaszczyzn
Na koniec trochę trzeba było ochlapać ściany pod przyszły tynka tym bardziej że materiał jeszcze został...
1/5 garażu otynkowana... jak na ojca dobry wynik... ma swoje lata, wprawy może nie ma co nie jeden majster, nikt go nie pogania ale coś zdziałał... i to najwazniejsze...
Z ważniejszych informacji to mam już SSZ... także zmieniam dziś status związku na MB
foty za jakiś czas... jak dojdę do tej daty ofkors
Pozdrowionka dla czytających i tych co się za mą skromną osobą stęsknili...
Komentarze