27 kwietnia 2013
Sobota przed długim weekendem... późno rozpoczęliśmy bo ojciec wrócił z nocki i czekałem na niego ale normę wykonaliśmy... a to najważniejsze
Dziś przede wszystkim... przepis na pyszne ziemniaczki (u wielkopolan pyrki), także zapraszam do lektury
Fotorelacja:
Na początek wpuszczamy brata wariata z odpowiednio mocnym sprzętem na zjeżdzoną przez ciężarówki (podczas dostaw) glebę by ją trochę zruszyć...
W między czasie wyrywamy wystające z ziemi korzenie ciągnikiem...
100 kucyków radzi sobie z tym bez większego problemu... nie ukrywam że moc jest w odpowiednim przełożeniu
tzw. siła razy gwałt heh...
Następnie przywozimy pół przyczepy fantasycznych sterydów dla kartoszków... patrząc na to zdjecie to przypominają mi się czasy komuny z opowiadań... (bo aż taki stary jeszcze nie jestem) tzn: pięciu patrzy jeden robi... ale wziąłem szybko widły i pobiegłem z pomocą...
Dopieszczanie w wykonaniu mojego ojca... bo każda grudka ziemi potrzebuje tego dobra przez to trzeba je dobrze rozplantować
W międzyczasie... ciągle nie mogę nadziwić się tym dachem...
Teraz trzeba przeorać ziemię na głęboko... na zdjęciu nowatorskie dociążenie pługa co to by wbił się głębiej...
Po niewielkiej regulacji... do końca poszło bez większych problemów
Zaś wpuszczamy brata wariata... poletko po uprawieniu kultywatorem jest równiutkie tak że mucha nie siada... aczkolwiek to tylko powiedzonko bo te cudne zapachy przyciągły owady wszelkiego rodzaju które lubują się w tych cudnych zapaszkach
Na koniec przyjechał wujek i posadziliśmy kilka rządków kartoszków albo pyrek jak kto woli... teraz tylko pozostaje czekać kiedy pojawią się pierwsze młode okazy... mniam mniam... do tego koperek i kiszony ogóreczek... ehh... ale to dopiero pod koniec czerwca albo i później
bo rok temu ziemniaki dawno były w ziemi i miały już małe listki nawet krzaki...
Na koniec przesadziliśmy thuje spod żywopłotu z przodu... wcale tam nie rosły bo jak się okazuje żywopłot jest mocniejszy przez co pobierał to co najlepsze a one takie karły od kilku lat nie miały jak rozwinąć tak skrzydeł... myślę że na nowym miejscu będzie im lepiej... obawiam się tylko że ten rozłożysty dąb nie będzie wcale gorszą konkurencją niż wcześniej żywopłot... pożyjemy zobaczymy
Na koniec wyrównaliśmy pozostałości po korzeniach... kilka łopat ziemi się przerzuciło i od razu lepszy widok...
No i front domku... zdjęcie jeszcze przed podjęciem decyzji odnośnie dostawcy okien... już rozmyślam nad kolorystyka...
Wstępnie i to chyba sie nie zmieni:
- okna złoty dąb - już zamówione
- brama garażowa - złoty dąb - już zamówiona
konsekwentnie
- podbitka - złoty dąb
- kolor słupów podpierajacych dach - standardowo - złoty dąb
Myślę że kolor będzie współgrał ze sobą.. (tzn odcienie poszczególnych elementów). najgorzej będzie tylko dobrać tynk na elewacje ale to za jakiś czas dopiero... dobrze że to odwlekam bo nie mam żadnego pomysłu na niego
moze moja dziewczyna będzie miała jakąś wizję... pozdrawiam wszystkich czytających
Komentarze