6 września 2013 - Podbitka - Dzień 14
W piątek po południu udało mi się skończyć podbitkę na jednej z nadbudówek... zdjęcie z sobotniego poranka bo było tak ciemno że nie miałem jak zrobić go dzień wczesniej
W piątek po południu udało mi się skończyć podbitkę na jednej z nadbudówek... zdjęcie z sobotniego poranka bo było tak ciemno że nie miałem jak zrobić go dzień wczesniej
Walki z podbitką ciąg dalszy...
Tak w promieniach wrześniowego słońca wyglądały efekty mojej pracy z dnia wcześniejszego
Tego dnia robiłem dolną część stelarzu pod podbitkę... nie powiem było trochę gimnastyki tym bardziej że byłem sam...
Największy problem był z tymi miejscami między ścianą a dachem... z jednej i drufiej strony zostały takie dziwne trójkaty otwarte które nie wiedziałem w jaki sposób zabudować by nie wlatywało tam ptactwo...
Ocieplanie - dzień 40
Podbitka - dzień 12
Prac ciąg dalszy... we wczesnych godzinach przedpołudniowych ojciec zaciągnął drugi raz klejem obrabianą powierzchnię a jak tylko wyschła to ją zagruntował... czas leciał nieubłaganie przez co wziął się za wstępne kręcenie stelarzu pod podbitkę
Jak tylko wróciłem z pracy zastąpiłem ojca... udało się tego dnia zejść ze szczytu do dwóch wystajacych murłat...
We wtorej ojciec działał od rana ładnie obrobił wstępnie okna z prawej strony budynku.
Jak tylko przyjechałem rozstawiliśmy rusztowanie z tyłu budynku by zajać się jedną z dwóch nadbudówek... była wstępnie ovieplona ale i tak wyglądała szpetnie bo zastała nas zima z jej ocieplaniem - dla ciekawych proponuję powrót do wpisów z listopada 2012
Tego dnia usunęliśmy jedno gniazdo wróbli które było na górnej płatwi... cała dachówka była ofylana wiadomo z czego... masakra... ojciec się wdrapał na swoją konstrukcję i tam zaciągnął siatkę... poszło sprawnie
Nowy miesiac zaczął się deszczowo, nie ma co, dzieci poszły do szkoły, na polach zaczeły się wykopki, było czuć zapach ziemi... ewidentnie jesień się zbliżała
Ojciec nie przyjechał, za to ja szybko skoczyłem po listwy narożne do składu budowlanego po czym postanowiłem skonczyć jeden naroznik który nie został skończony w sobotę...
Było na rusztowaniu tak ślisko że raz schodząc z balkonu na rusztowanie mało co bym z niego nie spadł... no ale jest ryzuko jest przyjemność
ważne że trzy narożniki były gotowe
Komentarze