W czwartek padał deszcz... rusztowania nie było także dopiero pojechałem w piątek. Rozłożyłem wszystko... postałem godzinę po czym się spakowałem i wróciłem bo kompletnie nie miałem weny by się zająć zabudową przodu...
Sobota była za to twórcza... ojciec wrócił rano z pracy dlatego go nie gnębiłem i dałem mu się wyspać... sam zaś pojechałem do składu bo miałem kilka paneli wentylowanych które chciałem oddać a dobrałem za to panele pełne by skończyć pozostałości z zabudowy przodu... oraz kilka listw narożnych...
Akurat przejeżdzałem koło Cerpolu Kozłowice... zrobiłem wow
bo nigdy tam tyle naskładanej cegły nie widziałem...

a jakby nie było sezon był w pełni...

No ale po krótce... zacząłem dość ociężale ale już potem poszło sprawnie... dzięki odpadom wykorzystałem prawie wszystkie kawałki...

Jak byłem prawie w połowie to przyjechał Johny... wtedy mi docinał kontrłaty i kawałki podbitki i poszło jak po maśle ale wieczór i tak nas złapał... dobrze ze sobota była...

Tak to się mniej więcej z boku prezentowało... zostało kilka paneli to założenia i przyciecia z przodu... 

Komentarze