8 sierpnia 2013 - Ocieplanie - Dzień 24
8 sierpnia pamiętam jak dziś. Ojciec poszedł na nockę do pracy... miał być nad ranem. Plan był taki że się trochę prześpi i skoro świt jedziemy działać ostro bo terminy zaczeły gonić... okazało się że wrócił później niż przypuszczał ze wróci tzn o 6 mieliśmy jechać a on wrócił o 5.30.... nie było sensu go nawet brać... po krótkiej łóżkowej naradzie z moim kociakiem postanowiliśmy pojechac sami...
Specyfika działki jest taka że rano jak słońce wstaje jest z lewej strony budynku (względem frontu), jak zachodzi z prawej... ranek był tak goracy że jak zaciagaliśmy siatkę to zaprawa normalnie schła już na ścianie... ciężko było zatopić po nałożeniu kleju w niej siatkę (największy problem był z tą ostatnią...(trzecią długą od okna bo rano na tej skończyliśmy... koło 9 już słońce tam nieźle dawało... tą czwartą kleiliśmy wieczorem po krótkiej naradzie....
Za dania udało mi się przykleić kilka płyt przy samej górze... męczarnia bo trzeba było je ciąć i szlifować by odpowiednio dopasować... kociak spał potem trochę samorował klejem płyty a ja skakałem po rusztowaniach
Obkleiłem jeszcze okno a wieczorem przyjechał znajomy z kolejną partią rusztowania... plan był następujący... zaczynamy kolejny szczyt ocieplać... dzięki temu będziemy mogli prowadzić prace trochę z jednej strony i trochę z drugiej, nie będąc zależnym od czasu pomiędzy kolejnymi krokami w pracy...
Styropianu ubywało ale zaś przybywało elewacji ocieplonej
Komentarze