8 czerwca 2013
Witam wszystkich... długo się zbierałem z wersalki by siąść na fotelu przed komputerem i coś napisać... i oto jestem. Czasu dużo także postaram się trochę nadgonić stracony czas i pisać co u mnie się działo.
Pamięcią wracamy do poprzedniego wpisu Pan Władek i Edek zamontowali okna, rano była ekipa od bramy garażowej... w sobotę przyszedł czas by do konca zamknąć budynek, przynajmniej prowizorycznie.
Zakupiłem dwa zawiasy, kilka kołków, deski były na budowie... szybko skręciłem drzwi, trochę z ojcem się namęczyłem przy zamontowaniu zawiasów bo kupiłem za krótkie śruby no i nie mieliśmy wiertarki z udarem więc wiercenie to była udręka... ale drzwi są... trochę folii zostało to je przyozdobiłem by jakoś wyglądały, na razie starczą...
Wielu się zacznie zastanawiać dlaczego nie ma drzwi... już tłumacze... nie chciałem by się uszkodziły podczas wielu prac wykończeniowych więc jedno wejście zostało tak zwanym wejściem roboczym. Drzwi balkonowe są... czekają sobie na zamontowanie w odpowiednim dla siebie czasie
Gdzieś tam w międzyczasie ojciec zabrał się za podsypywanie pyrków lub jak kto woli kartoszków
Jeszcze jak przeglądałem okan to dostrzegłem że jest w jednym za krótka uszczelka...
znalazłem w późniejszym czasie jeszcze kilka wad... ale powiem że na dzień dzisiejszy firma która zakładała okna je usunęła... trochę to trwało ale na szczęście mi się z tym nie śpieszyło
Komentarze