3 grudnia 2012 - 1 dzień robót dekarskich
Suma sumarum zima coraz bliżej była... a ja byłem zadowolony z dopisującej pogody a tym bardziej z postępów prac...
Przyszedł poniedziałek i przyszli dekarze... ojciec był od rana na budowie więc był także podczas dostawy materiałów dachowych które przywiózł kierowca z hurtowni...
Dekarze zaczeli od równania krokwi bo ponoć niektóre zostały krzywo przykręcone przez cieśli... podocinali ich końcówki po czym zabrali się za foliowanie oraz łacenie dachu...
Krótka fotorelacja:
Efekt całodniowej pracy... gdyby była folia (brakło kilka metrów) to lukarny (ta z drugiej strony także) byłyby także zrobione...
Pod spodem łat i kontrłat widać ten nasz dekarski szlagier - folię firmy Dorken - Delta Maxx
Ojcu nie udało się pokleić styropianu bo był taki ruch na dachu... zostało trochę kleju i trochę styropianu to go kleiliśmy po ciemku...
W środku było totalnie ciemno... bez foli to wpadało światło latarni świecących na ulicy... teraz już tego światła nie było wcale...
Poniżej widać już zafoliowany szczyt dachu... z jednej i drugiej strony
Tu żeby nie być gołosłownym druga strona budynku... niestety było tak ciemno że ledwo co widać...
Odkryte lukarny od wewnątrz...
...tu jeszcze artystycznie ująłem księżyc który swe promienie wysyłał poprzez nieofoliowaną lukarnę...
Jeszcze raz środek... tym razem wyraźniej...
Po dwóch godzinach łazenia po budowie zwinąłem zziębniętego ojca i pojechaliśmy się ogrzać do domu... w myślach tylko modliłem się by nie zaczął padać śnieg i udało się nakryć przed zbliżającą się coraz większymi krokami zimą...
Komentarze