1 grudnia 2012
Przyznam że jak na grudzień to w tamtym roku początek był piękny... tzn tylko jeden dzień mieliśmy z ojcem małe prace wykończeniowe przed przyjściem dekarzy więc mimo chłodnej pogody udaliśmy się na budowę i działaliśmy ostro....
Krótka fotorelacja:
Zoja w promieniach grudniowego słoneczka
Tył... stojac w dołku dom prezentuje się pokaźnie...
Front budynku... także zarusztowny... teraz w końcu widać dzieło majstrów... klinkierowe wykończenie kominów...
Front z przeciwległej strony...
Jak zawsze zdjęcie poglądowe z mojego korzonka... prezes w oknie... przymierza się
Zbliżenie na dwa kominy dymowe... zaraz po wymurowaniu kolor był ciemniejszy jednak szybko zszedł z cegły i teraz są takie różnokolorowe... nawet ciekawie to wygląda...
Dachówka czekające niecierpliwie pod Dębem by udać się w swoją ostatnią podróż... już ma zakupiony One Way Ticket na wtorek
Efekt naszych prac... prawie wykończona jedna nadbudówka... jak zawsze brakło styropianu i kleju... było zimno i głodno... czas sie zwija do domu...
No i jeszcze front domu... tu też trochę pokleiliśmy...
Komentarze